*Światem
Harrego*
Zeszliśmy na dół . Widać było że jest jej głupio za to wydarzenie. W sumie każdy by chyba tak zareagował jeżeli by nie miał telefonu … ale . Sadze że ktoś ją musiał strasznie zranić. Cały czas w głowie miałem jej słowa „Nie mam ochoty aby ktoś się mną po raz kolejny w życiu bawił nie chcę aby znowu ktoś mnie upokarzał”
- Przepraszam , wiem jestem idio…. -w tej chwili położyłem swój palec jej na ustach
- Nie masz za co przepraszać . Miałaś prawo tak zareagować. Mam nadzieje że już wszystko jest okey .- nagle przycichłem chciałem się zapytać o to czy ktoś ją kiedyś skrzywdził ale na szczęście ugryzłem się w język – To co może zjemy to co przygotowałaś ? – zacząłem rozmowę widząc że jest jej nadal niezręcznie
- Pewnie tylko włożę do pieca zapiekankę i zaraz wracam a ty siądź – Nie mogłem przestać na nią patrzeć jej ubiór jej głos jej ruch …. Wszystko było takie delikatne i idealne . Przy niej czułem że jestem komuś potrzebny że … że jest mi przy niej dobrze . Mimo że to dopiero kilka dni ale jednak …
Podszedłem bliżej do kuchni widząc ją krzątającą się . Szukała czegoś .
- Coś się stało ?- zapytałem ją i podszedłem bliżej niej
- Nie nic tylko nie mogę znaleźć przykrywki do naczynia żaroodpornego – mówiła do mnie trzaskając kolejnymi drzwiczkami od szafek .
Zobaczyłem coś szklanego na parapecie . Wykonałem kilka kroków wziąłem to coś w dłonie i zapytałem
- Czy to to ?- uśmiechając się nie znacznie
- Tak ! to to gdzie to było ?
- Na parapecie
- Dziękuje –po tych słowach pocałowała mnie w policzek a następnie wstawiła jedzenie do piekarnika – To co niech się piecze a my w tym czasie pogadamy
- Okey - odpowiedziałem zaskoczony po tym miłym incydencie . Zrobiłem się chyba troszkę czerwony . Poszedłem za nią – To co może wina ?- zapytałem chcąc pójść i zobaczyć się w lustrze czy jestem czerwony
- Jasne czemu nie to ja pójdę po kieliszki
J czym prędzej poszedłem po wino które zostawiłem przy drzwiach przy okazji wziąłem też kwiatki . Na szczęście nie było tak tragicznie z moimi Polikami wiec szybko wróciłem . Ona już siedziała przy stoliki
Wziąłem jej kieliszek i nalałem z butelki napoju . potem sobie i siadłem
- A zapomniałbym proszę to dla ciebie nie chciałem przyjść z pustymi rękoma – wręczyłem jej bukiet
- Dziękuje – uśmiechnęła się jednak po chwili ciszy zaczęła do mnie coś mówić - Przepraszam nie chciałam tak zareagować ale nie potrafię do jakiegoś czasu ufać ludziom i boję się że znowu zostanę poniżona – powiedziawszy te słowa napiła się z kieliszka
- Spokojnie nic się nie stało miałaś prawo tak zareagować … a można wiedzcie co się stało ?- zapytałem jej chociaż nie byłem pewien czy dobrze robie jednak musiałem tak postąpić
- Tzn …
- Jak nie chcesz nie musisz mówić- powiedziałem widząc że troszkę się zacina i chyba nie chce mówić
- Nie mogę powiedzieć ale proszę nie mów tego nikomu innemu dobrze ?
- Dobrze nikomu nie powiem –powiedziawszy te słowa wziąłem łyk wytrawnego napoju
Zeszliśmy na dół . Widać było że jest jej głupio za to wydarzenie. W sumie każdy by chyba tak zareagował jeżeli by nie miał telefonu … ale . Sadze że ktoś ją musiał strasznie zranić. Cały czas w głowie miałem jej słowa „Nie mam ochoty aby ktoś się mną po raz kolejny w życiu bawił nie chcę aby znowu ktoś mnie upokarzał”
- Przepraszam , wiem jestem idio…. -w tej chwili położyłem swój palec jej na ustach
- Nie masz za co przepraszać . Miałaś prawo tak zareagować. Mam nadzieje że już wszystko jest okey .- nagle przycichłem chciałem się zapytać o to czy ktoś ją kiedyś skrzywdził ale na szczęście ugryzłem się w język – To co może zjemy to co przygotowałaś ? – zacząłem rozmowę widząc że jest jej nadal niezręcznie
- Pewnie tylko włożę do pieca zapiekankę i zaraz wracam a ty siądź – Nie mogłem przestać na nią patrzeć jej ubiór jej głos jej ruch …. Wszystko było takie delikatne i idealne . Przy niej czułem że jestem komuś potrzebny że … że jest mi przy niej dobrze . Mimo że to dopiero kilka dni ale jednak …
Podszedłem bliżej do kuchni widząc ją krzątającą się . Szukała czegoś .
- Coś się stało ?- zapytałem ją i podszedłem bliżej niej
- Nie nic tylko nie mogę znaleźć przykrywki do naczynia żaroodpornego – mówiła do mnie trzaskając kolejnymi drzwiczkami od szafek .
Zobaczyłem coś szklanego na parapecie . Wykonałem kilka kroków wziąłem to coś w dłonie i zapytałem
- Czy to to ?- uśmiechając się nie znacznie
- Tak ! to to gdzie to było ?
- Na parapecie
- Dziękuje –po tych słowach pocałowała mnie w policzek a następnie wstawiła jedzenie do piekarnika – To co niech się piecze a my w tym czasie pogadamy
- Okey - odpowiedziałem zaskoczony po tym miłym incydencie . Zrobiłem się chyba troszkę czerwony . Poszedłem za nią – To co może wina ?- zapytałem chcąc pójść i zobaczyć się w lustrze czy jestem czerwony
- Jasne czemu nie to ja pójdę po kieliszki
J czym prędzej poszedłem po wino które zostawiłem przy drzwiach przy okazji wziąłem też kwiatki . Na szczęście nie było tak tragicznie z moimi Polikami wiec szybko wróciłem . Ona już siedziała przy stoliki
Wziąłem jej kieliszek i nalałem z butelki napoju . potem sobie i siadłem
- A zapomniałbym proszę to dla ciebie nie chciałem przyjść z pustymi rękoma – wręczyłem jej bukiet
- Dziękuje – uśmiechnęła się jednak po chwili ciszy zaczęła do mnie coś mówić - Przepraszam nie chciałam tak zareagować ale nie potrafię do jakiegoś czasu ufać ludziom i boję się że znowu zostanę poniżona – powiedziawszy te słowa napiła się z kieliszka
- Spokojnie nic się nie stało miałaś prawo tak zareagować … a można wiedzcie co się stało ?- zapytałem jej chociaż nie byłem pewien czy dobrze robie jednak musiałem tak postąpić
- Tzn …
- Jak nie chcesz nie musisz mówić- powiedziałem widząc że troszkę się zacina i chyba nie chce mówić
- Nie mogę powiedzieć ale proszę nie mów tego nikomu innemu dobrze ?
- Dobrze nikomu nie powiem –powiedziawszy te słowa wziąłem łyk wytrawnego napoju
- Więc tak to wszystko przez to że mam
chorobę . Jest ona w bardzo zaawansowanym stopniu jednak nie groźna dla życia.
Przez tę chorobę jestem tak jakby opóźniona w rozwoju … tak można powiedzieć w
dużym skrócie . Jednak tak naprawdę jest to choroba układu hormonalnego. Pewien narząd w moim
organizmie nie wytwarza hormonów odpowiedzialnych za rozwój . Jestem jednak
sprawna manualnie itd. Ale po prostu ta choroba charakteryzuje się tym że nie
można się skoncentrować później się dojrzewa tyje się oraz jest się bardzo emocjonalnym . I
… prawdopodobnie nigdy nie zostanie się matką chociaż zdarzają się wyjątki - w tej chwili oczy jej się zaszkliły i łza
popłynęła po jej Poliku
- Nie musisz mówić ..
- Nie ale chcę abyś wiedział bo czuje że mogę ci zaufać – powiedziała mi biorąc kolejny duży łyk wina – No tak , a już wiem na czym skończyłam . No więc jest ona wyleczalna jednak ja zostałam zdiagnozowana stosunkowo późno i raczej będę się z nią borykać do końca życia . No ale cóż ktoś musi być chory aby ktoś był zdrowy i nie doceniał tego co ma … Ale powracając do twojego pytania bo zapewne dziwisz się dlaczego ja ci gadam o mojej dolegliwości a nie odpowiadam na twoje pytanie . Więc chorobę mam nabytą od około zerówki . Jako dzieciak dla każdego ważne jest zdobyć akceptacji w grupie jednak ja nie mogłam po prostu taka już byłam . Za szybko komuś ufałam a potem przejeżdżałam się na tej osobie na całej lini . Od średnio 2 klasy szkoły ponadpodstawowej zamknęłam się w sobie miałam już dość incydentów które mnie upokarzały właśnie w związku że jestem chora i otyła . Przebrnęłam jakoś przez szkoły poszłam na studia tam tez były szydercze uśmiechy wytykanie palcami robienie sobie ze mnie jaj które mimo wszystko że to były tylko żarty bardzo mnie bolały . Od tamtych czasów nie potrafię zaufać ludziom i właśnie może to spowodować taka błahostka. Pamiętam jeszcze że za każdym razem nie potrafiłam się nikomu postawić z mojego otoczenia rówieśników w moim wieku natomiast dorosłym bardzo szybko dogadywałam i kłóciłam się z nimi udawadniając swoje racje . Natomiast nie potrafiłam tego samego z rówieśnikami od razu zaczęły łzy napływać do moich powiek i na tym kończyło udawadnianie moich racji . Od pewnego czasu wszystko mogę powiedzieć mojej przyjaciółce w sumie kiedyś znałyśmy się w szkole i byłyśmy koleżankami jednak dopiero teraz przez Internet odnowiona znajomość przejawiła się w przyjaźń .No to tak wiem to dość głupie że dlatego zrywam znajomości po jednym incydencie ale to coś z dzieciństwa ze nigdy ktoś nie był dla mnie prawdziwym przyjacielem zostało i jakoś tak mam .. – po tych słowach umilkła. Zdziwiłem się bo jest ona moim zdaniem okazem zdrowia nie spodziewałbym się że mogła takie coś przeżywać . Fakt jest to trochę dziwne że przez cały czas nikomu nie mogła zaufać ale może rzeczywiście dużo ludzi a właściwie większość nie zasługuje na nasze zaufanie .. Zapadła niezręczna cisza widziałem że ta spuściła głowę jednak nieznacznie się uśmiechnęła . Nie wytrzymałem wstałem z krzesła podeszłam do niej od tyłu i z całej siły przytuliłem .
- Cieszę się że mi zaufałaś obiecuję że cie nie zawiodę – szepnąłem jej do ucha na co ta się uśmiechnęła
- dziękuje że mogę na ciebie liczyć że jesteś przy mnie jako przyjaciel.
- Nie to ja dziękuje że mogłem podczas swojego życia spotkać tak cudowną osobę jaką jesteś
- Ej ,,
- Co się stało ? – zapytałem ją jednak nadal przytulając
- Obiecasz mi coś ?- zapytała mnie odwracając twarz w stronę mojej . Ukazując swoją lekko opuchnięta twarz i zaszklone oczka
- A co ci mam obiecać – zapytałem ją dosyć spokojnie ocierając palcem łzę która akurat pociekła po jej policzku
- Proszę ciebie tylko o jedno abyś nigdy ale to przenigdy się nade mną nie litował . Dobrze?
-Dobrze ale ty mi obiecaj że nawet jeśli nie wiem co by się stało żebyśmy dali sobie szanse wytłumaczenia . Dobrze ?
- Dobrze – powiedziała do mnie . Zaczęła się uśmiechać . Nie mogłem się powstrzymać i jeszcze raz ją do siebie przytuliłem
- To ja się ogarnę bo coś tak jakby wyglądam jak straszydło a ty jak chcesz możesz już wyjąć zapiekankę z pieca- powiedziała do mnie po chwili . Ona poszła w stronę łazienki a ja do kuchni wyjąć pożywienie …
*Światem Georgie *
Poszłam na górę się trochę ogarnąć . PO dzisiejszych wydarzeniach mogę stwierdzić ze ten dzień mimo wszystko był udany chociaż się nie skończy . Wyszłam na kompletna idiotkę wytykając mu wszystko jednak czuje że mogę mu zaufać bo nie poddał się i wytłumaczył mi wszystko i mimo wszystko mi wybaczył. Zwierzyłam u się z moich problemów które rzutują teraz na mojej przyszłości . A on to zrozumiał … Tak jemu mogę zaufać . Mam nadzieje że się na nim nie przejadę jak na …. W tym momencie łza poleciała po moim policzku a ja doszłam do łazienki . Spojrzałam w lustro.
- Ja pierdole ! – przestraszyłam się sama siebie jak on mógł na mnie patrzeć tak przez cały czas . Tusz był na całych moich policzkach wszystko rozmazane. Szybko umyłam twarz i poszłam do sypialni się umalować nie było to może zbyt ładne ale na pewno lepsze niż ja jako Zoombie 3 . Po chwili zeszłam na dół . Na stole była już zapiekanka a Harry właśnie wchodził po schodach aby mnie zawołać
- Cos ty tam robiła ?- zapytał mnie ukazując swoje śliczne dołeczki i bieluśkie zęby
- Hmmmmmmm … niech pomyśle musiałam się ogarnąć bo wyglądałam jak zoombie a ty mi nic nie powiedziałeś- udałam obrażoną i ominęłam go na schodach
- Ej no ale dla mnie i tak wyglądałaś ślicznie więc po co miałem ci mówić jak wyglądałaś ładnie ? – zszedł szybko za mną ze schodów złapał za nadgarstek i przyciągnął do siebie mówiąc mi to
- Dobra już chodź bo nam wystygnie- uśmiechnęłam się i pociągnęłam do stolika
Jedliśmy aż on nagle zadał mi pytanie było dość dziwne ale ..
- Ty dlaczego ty mówiłaś ze byłaś otyła skoro jesteś mega chuda teraz można nawet powiedzieć że anorektyczka ? jeżeli nie chcesz nie odpowiadaj Lae cały czas o tym myślę – zapytał mnie przełykając ostatni kawałek zapiekanki
- Tzn dziękuje że tak sądzisz ale to wszystko przez to że codziennie ćwiczę musze uważać na to co jem chociaż ostatnio zdarza mi się zgrzeszyć – uśmiechnęłam się do niego upijając kolejny łyk wina
-Aaa rozumiem – uśmiechnął się i również umoczył swoje usta w napoju
- Masz jeszcze jakieś pytania – uśmiechnęłam się do niego chcąc go troszkę speszyć jednak się nie udało
- A mam , mi się wydaje czy ty masz jakiś tatuaż ?- zapytał mnie pokazując na przestrzeń pomiędzy palcami
- Nie nie mam ale chce sobie zrobić na nadgarstku albo właśnie tam gdzie pokazujesz – uśmiechnęłam się do niego pokazując to samo miejsce co on
- To na co czekasz ?- zapytał mnie uśmiechając się znowu ukazał swoje dołeczki który powalały na całej lini
- Tzn sama nie wiem ale na razie nie mogę znaleźć dobrego studia i szczerze powiedziawszy trochę się boję- powiedziałam do niego kończąc posiłek
- Aaa no tak rozumiem ja też się balem przed pierwszym ale teraz jest dobrze
- Dobra dobra ja na razie musze pójść jutro kupić nowy telefon aby móc odbierać wiadomości od cb . Pomożesz mi ?– uśmiechnięta wskazałam na brudne naczynia
- Jasne – wzięliśmy szklane przedmioty poszliśmy do kuchni
- To co może deser ?- zapytałam go otwierając jednocześnie lodówkę
- Hmmm .. jasne – uśmiechnął się do mnie znowu i znowu rozwalił system dołeczkami
- Podałam mu deser i poszliśmy na kanapę
Gadaliśmy tak jeszcze kilkadziesiąt minut . Az w końcu wybiła godzina 21:30 . Musiał iść do willi bo jutro miał coś załatwić . Umówiłam się z nim że jeżeli już będę mieć telefon to do niego zadzwoni i umówimy się aby pogadać znowu . Ja potem posprzątałam naczynia włożyłam do zmywarki . Potem tylko umyć się pogadać z Megi i luli…
*Światem Harrego *
Wszystko było idealnie. Zaufała mi i to się teraz dla mnie liczy . Szedłem właśnie do samochodu . Kiedy przypomniało mi się że piłem wino więc musiałem zamówić taksówkę. W czasie czekania na pojazd wpadłem na pomysł aby zabrać j jutro rano na zakupy kupi y ni telefon a potem zaprowadzić do studia tatuaży może się zdecyduje. Po kilku minutach moich rozmyśleń taksówka przyjechała pod dom i pojechałem do willi . Gdzie czekali na mnie chłopacy …
________________________________________________________
I jak może być ?
Chciałam wstawić dwa ale jak zwykle miałam pełno rzeczy do zrobienia
A za naukę to brac się nie ma komu ...
No ale ... jak wena jest to i trzeba pracować <3
xoxo borówa
- Nie musisz mówić ..
- Nie ale chcę abyś wiedział bo czuje że mogę ci zaufać – powiedziała mi biorąc kolejny duży łyk wina – No tak , a już wiem na czym skończyłam . No więc jest ona wyleczalna jednak ja zostałam zdiagnozowana stosunkowo późno i raczej będę się z nią borykać do końca życia . No ale cóż ktoś musi być chory aby ktoś był zdrowy i nie doceniał tego co ma … Ale powracając do twojego pytania bo zapewne dziwisz się dlaczego ja ci gadam o mojej dolegliwości a nie odpowiadam na twoje pytanie . Więc chorobę mam nabytą od około zerówki . Jako dzieciak dla każdego ważne jest zdobyć akceptacji w grupie jednak ja nie mogłam po prostu taka już byłam . Za szybko komuś ufałam a potem przejeżdżałam się na tej osobie na całej lini . Od średnio 2 klasy szkoły ponadpodstawowej zamknęłam się w sobie miałam już dość incydentów które mnie upokarzały właśnie w związku że jestem chora i otyła . Przebrnęłam jakoś przez szkoły poszłam na studia tam tez były szydercze uśmiechy wytykanie palcami robienie sobie ze mnie jaj które mimo wszystko że to były tylko żarty bardzo mnie bolały . Od tamtych czasów nie potrafię zaufać ludziom i właśnie może to spowodować taka błahostka. Pamiętam jeszcze że za każdym razem nie potrafiłam się nikomu postawić z mojego otoczenia rówieśników w moim wieku natomiast dorosłym bardzo szybko dogadywałam i kłóciłam się z nimi udawadniając swoje racje . Natomiast nie potrafiłam tego samego z rówieśnikami od razu zaczęły łzy napływać do moich powiek i na tym kończyło udawadnianie moich racji . Od pewnego czasu wszystko mogę powiedzieć mojej przyjaciółce w sumie kiedyś znałyśmy się w szkole i byłyśmy koleżankami jednak dopiero teraz przez Internet odnowiona znajomość przejawiła się w przyjaźń .No to tak wiem to dość głupie że dlatego zrywam znajomości po jednym incydencie ale to coś z dzieciństwa ze nigdy ktoś nie był dla mnie prawdziwym przyjacielem zostało i jakoś tak mam .. – po tych słowach umilkła. Zdziwiłem się bo jest ona moim zdaniem okazem zdrowia nie spodziewałbym się że mogła takie coś przeżywać . Fakt jest to trochę dziwne że przez cały czas nikomu nie mogła zaufać ale może rzeczywiście dużo ludzi a właściwie większość nie zasługuje na nasze zaufanie .. Zapadła niezręczna cisza widziałem że ta spuściła głowę jednak nieznacznie się uśmiechnęła . Nie wytrzymałem wstałem z krzesła podeszłam do niej od tyłu i z całej siły przytuliłem .
- Cieszę się że mi zaufałaś obiecuję że cie nie zawiodę – szepnąłem jej do ucha na co ta się uśmiechnęła
- dziękuje że mogę na ciebie liczyć że jesteś przy mnie jako przyjaciel.
- Nie to ja dziękuje że mogłem podczas swojego życia spotkać tak cudowną osobę jaką jesteś
- Ej ,,
- Co się stało ? – zapytałem ją jednak nadal przytulając
- Obiecasz mi coś ?- zapytała mnie odwracając twarz w stronę mojej . Ukazując swoją lekko opuchnięta twarz i zaszklone oczka
- A co ci mam obiecać – zapytałem ją dosyć spokojnie ocierając palcem łzę która akurat pociekła po jej policzku
- Proszę ciebie tylko o jedno abyś nigdy ale to przenigdy się nade mną nie litował . Dobrze?
-Dobrze ale ty mi obiecaj że nawet jeśli nie wiem co by się stało żebyśmy dali sobie szanse wytłumaczenia . Dobrze ?
- Dobrze – powiedziała do mnie . Zaczęła się uśmiechać . Nie mogłem się powstrzymać i jeszcze raz ją do siebie przytuliłem
- To ja się ogarnę bo coś tak jakby wyglądam jak straszydło a ty jak chcesz możesz już wyjąć zapiekankę z pieca- powiedziała do mnie po chwili . Ona poszła w stronę łazienki a ja do kuchni wyjąć pożywienie …
*Światem Georgie *
Poszłam na górę się trochę ogarnąć . PO dzisiejszych wydarzeniach mogę stwierdzić ze ten dzień mimo wszystko był udany chociaż się nie skończy . Wyszłam na kompletna idiotkę wytykając mu wszystko jednak czuje że mogę mu zaufać bo nie poddał się i wytłumaczył mi wszystko i mimo wszystko mi wybaczył. Zwierzyłam u się z moich problemów które rzutują teraz na mojej przyszłości . A on to zrozumiał … Tak jemu mogę zaufać . Mam nadzieje że się na nim nie przejadę jak na …. W tym momencie łza poleciała po moim policzku a ja doszłam do łazienki . Spojrzałam w lustro.
- Ja pierdole ! – przestraszyłam się sama siebie jak on mógł na mnie patrzeć tak przez cały czas . Tusz był na całych moich policzkach wszystko rozmazane. Szybko umyłam twarz i poszłam do sypialni się umalować nie było to może zbyt ładne ale na pewno lepsze niż ja jako Zoombie 3 . Po chwili zeszłam na dół . Na stole była już zapiekanka a Harry właśnie wchodził po schodach aby mnie zawołać
- Cos ty tam robiła ?- zapytał mnie ukazując swoje śliczne dołeczki i bieluśkie zęby
- Hmmmmmmm … niech pomyśle musiałam się ogarnąć bo wyglądałam jak zoombie a ty mi nic nie powiedziałeś- udałam obrażoną i ominęłam go na schodach
- Ej no ale dla mnie i tak wyglądałaś ślicznie więc po co miałem ci mówić jak wyglądałaś ładnie ? – zszedł szybko za mną ze schodów złapał za nadgarstek i przyciągnął do siebie mówiąc mi to
- Dobra już chodź bo nam wystygnie- uśmiechnęłam się i pociągnęłam do stolika
Jedliśmy aż on nagle zadał mi pytanie było dość dziwne ale ..
- Ty dlaczego ty mówiłaś ze byłaś otyła skoro jesteś mega chuda teraz można nawet powiedzieć że anorektyczka ? jeżeli nie chcesz nie odpowiadaj Lae cały czas o tym myślę – zapytał mnie przełykając ostatni kawałek zapiekanki
- Tzn dziękuje że tak sądzisz ale to wszystko przez to że codziennie ćwiczę musze uważać na to co jem chociaż ostatnio zdarza mi się zgrzeszyć – uśmiechnęłam się do niego upijając kolejny łyk wina
-Aaa rozumiem – uśmiechnął się i również umoczył swoje usta w napoju
- Masz jeszcze jakieś pytania – uśmiechnęłam się do niego chcąc go troszkę speszyć jednak się nie udało
- A mam , mi się wydaje czy ty masz jakiś tatuaż ?- zapytał mnie pokazując na przestrzeń pomiędzy palcami
- Nie nie mam ale chce sobie zrobić na nadgarstku albo właśnie tam gdzie pokazujesz – uśmiechnęłam się do niego pokazując to samo miejsce co on
- To na co czekasz ?- zapytał mnie uśmiechając się znowu ukazał swoje dołeczki który powalały na całej lini
- Tzn sama nie wiem ale na razie nie mogę znaleźć dobrego studia i szczerze powiedziawszy trochę się boję- powiedziałam do niego kończąc posiłek
- Aaa no tak rozumiem ja też się balem przed pierwszym ale teraz jest dobrze
- Dobra dobra ja na razie musze pójść jutro kupić nowy telefon aby móc odbierać wiadomości od cb . Pomożesz mi ?– uśmiechnięta wskazałam na brudne naczynia
- Jasne – wzięliśmy szklane przedmioty poszliśmy do kuchni
- To co może deser ?- zapytałam go otwierając jednocześnie lodówkę
- Hmmm .. jasne – uśmiechnął się do mnie znowu i znowu rozwalił system dołeczkami
- Podałam mu deser i poszliśmy na kanapę
Gadaliśmy tak jeszcze kilkadziesiąt minut . Az w końcu wybiła godzina 21:30 . Musiał iść do willi bo jutro miał coś załatwić . Umówiłam się z nim że jeżeli już będę mieć telefon to do niego zadzwoni i umówimy się aby pogadać znowu . Ja potem posprzątałam naczynia włożyłam do zmywarki . Potem tylko umyć się pogadać z Megi i luli…
*Światem Harrego *
Wszystko było idealnie. Zaufała mi i to się teraz dla mnie liczy . Szedłem właśnie do samochodu . Kiedy przypomniało mi się że piłem wino więc musiałem zamówić taksówkę. W czasie czekania na pojazd wpadłem na pomysł aby zabrać j jutro rano na zakupy kupi y ni telefon a potem zaprowadzić do studia tatuaży może się zdecyduje. Po kilku minutach moich rozmyśleń taksówka przyjechała pod dom i pojechałem do willi . Gdzie czekali na mnie chłopacy …
________________________________________________________
I jak może być ?
Chciałam wstawić dwa ale jak zwykle miałam pełno rzeczy do zrobienia
A za naukę to brac się nie ma komu ...
No ale ... jak wena jest to i trzeba pracować <3
xoxo borówa
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz